12 lut 2013
mieszanka myślowa
W weekend pobiliśmy rekord w liczbie odwiedzin... To był maraton, ale cieszę się, bo trochę poczułam karnawał. Lubię spotkania, lubię gości. Chyba po prostu kocham ludzi. Wczoraj próbowałam się trochę ogarnąć po tym szaleństwie, z kolei dziś był bardzo ciężki dzień (...). Generalnie uświadomiłam sobie, że bardzo kocham Maciusia i że powinnam być wdzięczna za każdy wspólny spokojny dzień. I za to, że jest zdrowy...
Poza tym w głowie Benedykt XVI, sytuacja Kościoła we wspólczesnym świecie, trochę jeszcze związki partnerskie... Coś jednak podpowiada mi, że nie pora na rozmyślania. Czas zająć się swoim duchem. Pora na CISZĘ. Jutro zaczyna się Wielki Post.
Ps. A zdjęcie z dedykacją dla Maciusia, który dwa dni temu odkrył swoje nogi. Totalna fascynacja swoimi umiejętnościami! Zdjęcia autorstwa mojej kuzynki, Ewy Sz.(dziękuję!).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz